Był 6 września 1995 roku. Ponad 20 tysięcy widzów zasiadło na trybunach Wembley, by zobaczyć towarzyski mecz Synów Albionu z Kolumbią. Choć po boisku biegali m.in. Paul Gascoigne, Steve McManaman, Alan Shearer, Carlos Valderrama czy wreszcie Faustino Asprilla, to mecz zakończył się wynikiem 0️⃣:0️⃣.

Nie można za wiele dobrego napisać o tym meczu, ale ostatecznie to nie wynik poszedł w świat, a pewne zdarzenie bez precedensu. Debiutant w angielskiej drużynie – Jamie Redknapp posłał dośrodkowanie w pole karne Kolumbii, które okazało się… strzałem! Piłka zmierzała „za kołnierz” kolumbijskiego bramkarza i wtem! – stało się coś, czego piłkarski świat jeszcze nie widział.

Stojący między słupkami René Higuita wyglądał, jakby nie miał zamiaru łapać piłki, która długo wisiała w powietrzu. Postanowił wykonać taką robinsonadę, że nie tylko całe Wembley, ale potem też cały świat futbolu – wszyscy wstrzymali oddech 😱 Higuita zrobił coś, co do dziś określane jest mianem „scorpion kick” 🦂

Brytyjski „Daily Mail” pisał po meczu, że „Higuita zaszokował świat” swoją interwencją. Selekcjoner Anglików Terry Venables mówił: „Nigdy nie widziałem czegoś podobnego w życiu, a trochę już siedzę w futbolu. To było efektowne zagranie, ale nie sądzę, że będziemy tego uczyć naszych bramkarzy.”

Sam Higuita po latach tłumaczył, skąd w ogóle przyszedł mu do głowy taki pomysł na obronę strzału:

„Każdy sportowiec chce być zapamiętany przez kibiców przez wieki. Uznałem, że mój czas nadchodzi i muszę zrobić coś, o czym świat nigdy nie zapomni. Dzieci zawsze byly dla mnie wielką inspiracją i kiedy widziałem je na ulicach Medellin grające w piłkę, próbujące strzałów z przewrotki, powiedziałem im: spróbujcie zrobić to odwrotnie. A potem pomyślałem – hej, dlaczego sam tego nie zrobisz!? Tego dnia w Anglii dostałem piłkę, na którą czekałem od pięciu lat…”

FreshMail.pl