Utożsamianie sztuk walki ze sportami walki, systemami walki czy zwykłym mordobiciem to ogromny błąd. W tej szlachetnej idei chodzi przecież o samodoskonalenie się fizycznie jak i duchowo. Ograniczanie agresji, ujarzmianie w sobie dzikiego zwierzęcia ukrywającego się pod płaszczykiem kultury i cywilizacji. Opanowanie wulkanu złej, brutalnej energii, który swoją żółcią zalewa od czasu do czasu nawet najbardziej spokojnego człowieka.

Istnieją dziesiątki odmian i stylów karate. Oprócz innych różnic, te klasyczne, nie dopuszczają kopnięć na głowę przeciwnika, a właśnie tą techniką chciałbym się zająć. Mawashi geri, roundhouse kick, turning kick, cios z półobrotu czy wreszcie kopnięcie okrężne. Tak, to jest właśnie ten element walki, który chciałbym opisać. Chociaż tak naprawdę, nie pilna nauka wzorcowej techniki tego spektakularnego uderzenia nogą będzie zajmować moje komórki mózgowe, a jego zastosowanie w piłce nożnej. Proszę od razu o wybaczenie specjalistów od karate i innych sztuk walki. Mam pełną świadomość, że pokazane tu przykłady zastosowania w praktyce owego kopnięcia nie zawsze są zgodne z nauką. Proszę jednak zwrócić uwagę, że piłka nożna to zupełnie inna dyscyplina sportu i ciosy zadane w ten określony sposób przeciwnikowi nie poparte są z reguły wieloletnimi treningami na macie. Stanowią raczej wykwit chorej fantazji stosującego je zawodnika.

12 grudnia 2018 roku. Ostatni mecz grupowej fazy Ligi Mistrzów. Johan Cruyff ArenA. Bayern Monachium gra z Ajaxem Amsterdam. W 75 minucie meczu wiedziony jakąś nieznaną, złowrogą siłą Thomas Muller, pakuje swoje korki w głowę Argentyńczyka Nicolasa Tagliafico. Efekt: czerwień dla Niemca i krwawiąca do końca meczu łepetyna ofiary napadu. Na filmie dokumentującym wydarzenie widać że siedzący na trybunie honorowej Karl-Heinz Rummenigge chyba odrobinę przejął się nędznym losem Tagliafico, natomiast  Uli Hoeneß ma to kompletnie w zadku… Spokojny jak Siedzący Byk przed bitwą pod Little Big Horn.

 

9 września 2017 roku. Pojedynek ligowy między Manchesterem City i Liverpoolem. Jak może niektórzy pamiętają The Citizens urządzili przeciwnikom piłkarską jatkę, wygrywając aż 5:0. Tyle jeśli chodzi o futbol. Przejdźmy do sportów walki. W 37 minucie meczu Sadio Mané postanowił ciosem mawashi geri zaatakować bramkarza City Edersona. Prawdopodobnie z zamiarem urwania głowy. Efekt: czerwona kartka dla Mané i poszyta jak stara kurtka twarz Edersona. Całe szczęście ten drugi dość szybko wrócił do bramki. Jakże jałowa z perspektywy czasu wydaje mi się teraz rozmowa z moim kolegą, fanem Liverpoolu o zasadności czerwonej kartki dla Mané…

 

11 lipca 2010 roku. Finał mistrzostw świata w RPA. Grają Holendrzy z Hiszpanami. W 28 minucie Nigel de Jong zamienia się w pikiniera i używa nogi jako piki, ewidentnie chcąc nabić na nią jak kiełbaskę na rożen Xabiego Alonso. Efekt: żółta kartka dla Holendra, Hiszpan otrzepał się i kontynuował grę, schodząc z boiska dopiero w 87 minucie. Po meczu sędzia, którym był fatalny Howard Webb, przyznał, że powinien za taki faul dać kartkę czerwoną. Tłumaczył się, że nie miał dobrego widoku na zaistniałą sytuację…

 

Jeszcze jeden przykład zastosowania techniki mawashi geri w piłce nożnej. Co prawda w tym wypadku był inny cel ataku niż w pozostałych przypadkach, ale przyznać trzeba, że jest to jedna z najsłynniejszych sytuacji tego typu. 25 stycznia 1995 roku. Manchester United gra o ligowe punkty z Crystal Palace, który jest gospodarzem pojedynku. Na początku drugiej połowy meczu ubóstwiany Eric Cantona fauluje Richarda Shawa. Zostaje ukarany czerwoną kartką. Kiedy zawodnik schodzi z placu gry, rozgrzany z wściekłości kibic gospodarzy Matthew Simmons rozpoczyna ostrzał słowny. Pociski złożone z różnego rodzaju impertynencji, tak głęboko ranią delikatną duszę Cantony, że ten decyduje się na atak nogą wymierzony w Simmonsa. Efekt: kibic ukarany zakazem stadionowym i złamane życie osobiste, Cantona zawieszony na 9 miesięcy i zapłacona kara, łącznie 30 tysięcy funtów grzywny.

 

Jak widać, krzyżowanie się ze sobą różnych dyscyplin sportu i sztuki walki daje całkiem zaskakujące efekty i mimo upływających lat wcale nie jest w fazie zaniku. Z ciekawością będę obserwował postępy w tym kierunku piłkarzy nożnych. W końcu nazwa dyscypliny do czegoś zobowiązuje…

FreshMail.pl