Czujemy się dziwnie, gdy ktoś określa niepełnosprawność jako „trampolinę” do lepszego życia. Jeszcze bardziej potęguję to uczucie fakt, gdy słyszymy to od osiemnastolatka…

Kilkanaście dni temu w Internecie pojawiło się zdjęcie młodego Francuza Theo Curina, trenującego na korcie tenisowym. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Theo nie ma żadnej… sprawnej kończyny! Być może zdjęcie przeszłoby też bez większego echa, gdyby nie udostępnił go na swoim profilu aktualny numer 1 światowego tenisa – Novak Djoković. Tenisista podpisał zdjęcie bardzo wymownie: „Motywacja. Bohater. Bez rąk, bez nóg. Niemożliwe istnieje.”

Theo miał sześć lat, gdy amputowano mu obie ręce i nogi. Było to następstwem nagłego zapalenia opon mózgowych i bardzo poważnych powikłań. Lekarze postawieni przed skalą choroby podjęli bardzo trudną, ale jedyną ratującą życie decyzję o amputacji wszystkich kończyn. Dla rodziców chłopca był to ogromy dramat, ale postanowili zrobić wszystko, aby ich syn mógł być jak najbardziej samodzielny.

Punktem zwrotnym w rehabilitacji chłopca było spotkanie zainicjowane przez jego matkę z Philippe Croizonem, który miał za sobą również poczwórną amputację kończyn. Była ona następstwem porażenia przez prąd podczas pracy na metalowej drabinie. W 2010 roku, 16 lat po tym tragicznym wydarzeniu, Philippe samodzielnie przepłynął Kanał La Manche! To on zainspirował ośmioletniego wówczas Theo do pływania. Mimo, że początkowo chłopiec był przerażony i miał problemy z utrzymaniem się na wodzie, to jednak ciekawość i determinacja wzięły górę.

Codzienne czterogodzinne treningi przyczyniły się do tego, że wieku 14 lat otrzymał powołanie na mistrzostwa świata w Glasgow, gdzie otarł się o medal. Rok później w mistrzostwach Europy odebrał swój pierwszy medal, brąz za 200 metrów kraulem, a na kolejnych mistrzostwach świata w Meksyku wywalczył już dwa srebrne medale na 100 i 200 m kraulem. Dzięki tym wynikom Theo dołączył do kadry Francji na igrzyska paraolimpijskie w Rio de Janeiro, gdzie na swoim koronnym dystansie zajął czwarte miejsce.

Przyszłość 18-letniego dziś Theo rysuje się obiecująco. Marzy o medalu w przyszłorocznych igrzyskach w Tokio, a także o karierze w modellingu. Wybrano go również do 18-osobowej komisji sportowców, którzy pracują nad organizacją igrzysk w 2024 roku, które odbędą się w Paryżu. W tym doradczym gronie zasiada obok takich sław jak: pięciokrotny mistrz olimpijski w biathlonie Martin Fourcade, czy czterokrotny medalista olimpijski w kolarstwie torowym Florian Rousseau.

Dziś Theo Curin nie cofnąłby czasu. Nie zmieniłby swego życia, nawet gdyby mógł odzyskać ręce i nogi. Amputację kończyn nazywa „trampoliną do szczęścia”, która pozwoliła mu zrobić wiele rzeczy, których normalnie by pewnie nie dokonał.
Z historii młodego Francuza płynie dla nas wszystkich ważna nauka: nie ma w życiu przeszkód, których nie jesteśmy w stanie pokonać. Nie ma sytuacji, która może nas przerosnąć. Warto byśmy tak jak Theo potrafili przekuć złe momenty w swój własny indywidualny sukces. Pamiętajmy o tym zwłaszcza wtedy, kiedy narzekamy na swój los z błahych powodów jak poniedziałkowy poranek i wstawanie do pracy po weekendzie…

Autor: KRZYSZTOF KALINOWSKI

FreshMail.pl