Tottenham i Ajax. Ajax i Tottenham. Nazwy tych dwóch klubów będą powtarzane przez kilka najbliższych dni w ilościach nieprawdopodobnie szatańskich. Bo czy ktoś z obserwujących rozgrywki Ligi Mistrzów wytypował, powiedzmy, pół roku temu taki skład jednego z półfinałów? Jeśli tak, to chylę czoła przed umiejętnościami profetycznymi lub przed szalonym szczęściem owego kibica. Chyba, że tak jak Marty McFly z „Powrotu do przyszłości” ten hipotetyczny typujący dysponował machiną czasu i po prostu zobaczył osobiście co się będzie działo. W takim wypadku też wyrażam szacunek, ale nie dla umiejętności osobniczych, a technologii pozwalającej na tego rodzaju podróże…

Przed takim meczem zwykle rodzi się pytanie. Czy oni już ze sobą grali? Czy mają już zaliczone jakieś wzajemne statystyki meczowe? Czy jest jakiś punkt ze wspólnej boiskowej przeszłości, przez pryzmat którego można spojrzeć na ten konkretny mecz?

Szybko mogę odpowiedzieć na te pytania. Na poziomie Ligi Mistrzów lub Pucharu Europy Mistrzów Krajowych nie spotkali się nigdy. Zresztą w innych rozgrywkach europejskich statystyki ich potyczek są skromne, żeby nie powiedzieć minimalne. Otóż, te dwa zasłużone dla piłki nożnej kluby spotkały się w pucharach tylko raz. Miało to miejsce w sezonie 1981/1982 w Pucharze Zdobywców Pucharów. Konkretnie w 1/16 finału tych rozgrywek. Tottenham przejechał się po Holendrach w dwumeczu okrutnie. Pierwsze starcie 16 września 1981 roku wygrywając 3:1, drugie, u siebie 30 września 3:0. Dziś podobnego rezultatu chyba się nikt nie spodziewa…

Ale czy należy się dziwić takim wynikom? Chyba nie, jeśli spojrzy się na ówczesny skład angielskiej drużyny. W bramce Tottenham miał przecież Raya Clemence’a – legendę klubową, 61-krotnego reprezentanta Anglii. W polu biegali dwaj niesamowici Argentyńczycy: Ricardo Villa i boski Osvaldo Ardiles. Obydwaj mistrzowie świata z 1978 roku. Dopełniali składu zawodnik „nie do zdarcia” czyli Glenn Hoddle i jego szkocki kolega  Steve Archibald, który trzy lata później przeniósł się do Barcelony. Co prawda Ajax miał w swoich szeregach takich zawodników jak Gerald Vanenburg czy bramkostrzelny szaleniec Wim Kieft, który w 1988 został mistrzem Europy. Jednak nie dali oni rady powstrzymać Anglików. Złote lata Holendrów już minęły, a ich ówczesny trener Kurt Linder w żadnym wypadku nie był Rinusem Michelsem…

Czy historia się powtórzy? Dziś siedząc na fotelu i pisząc ten artykuł, będąc kilka godzin przed meczem jestem zdania, że nie ma takiej możliwości. ALE…W historii zawsze jest jakieś ale…

FreshMail.pl