Wspominając węgierską Złotą Jedenastkę – choć jej świetność przypadła na lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia – niemal jednym tchem wymienia się nazwiska jej bohaterów: Grosics, Buzánszky, Lóránt, Lantos, Bozsik, Zakariás, Budai, Kocsis, Hidegkuti, Czibor i jej kapitan Puskas. A przecież Bratankowie nie tylko w 1954 roku zdobyli wicemistrzostwo świata.

Srebrny medal Węgrzy wywalczyli także w 1938 roku, mając świetną drużynę i znakomitych graczy. Finał turnieju we Francji był popisem z jednej strony Włocha Silvio Pioli z drugiej Węgra György Sárosiego. Byli w swoich zespołach postaciami wybitnymi i niekwestionowanymi autorytetami. O Sárosim prasa na całym świecie pisała jako o niedoścignionej gwieździe piłkarskiej. W każdym meczu na turnieju w 1938 roku zdobywał bramki. Dwie strzelił już w pierwszym z Holenderskimi Indiami Wschodnimi, następne dołożył w meczach ze Szwajcarią, Szwecją i w finale z Włochami. Jeśli już o tym mowa. Sytuację przed meczem można spokojnie porównać do stojących przed bitwą naprzeciwko siebie wojowniczych koczowników madziarskich z Sárosim w pierwszym szeregu i legionistów rzymskich wśród których największym był wspaniały Silvio Piola. I gdyby wszystko rozstrzygnęło się tylko w sportowym boju… Ale to był rok 1938. We Włoszech rządził  Benito Mussolini, dla którego boisko piłkarskie niczym nie różniło się od pola bitewnego. W związku z tym wysłał telegram do swoich reprezentantów brzmiący: „ Zwycięstwo albo śmierć”… Jedna z opowieści dotyczących tego meczu mówi o tym, że Węgrzy znali treść tej wiadomości. Bramkarz Antal Szabo miał powiedzieć po finale „To prawda, że puściłem cztery bramki, ale przynajmniej ocaliłem ich życia”… Faktem jest to, że Sárosi strzelił bramkę Włochom, ale Piola zdobył dwie. W efekcie Italia zwyciężyła 4:2 i obroniła mistrzostwo świata. György Sárosi został razem z Piolą i swoim kolegą z zespołu Zsengellerem wicekrólem strzelców ustępując tylko boskiemu Leoniadasowi. Trzecim strzelcem turnieju był Ernest Wilimowski…

Całe dorosłe życie grał dla jednego klubu. W barwach Ferencvárosu spędził 18 lat i strzelił 351 goli. Dla reprezentacji Węgier rozegrał 61 meczów w których zdobył 42 gole.

Kiedy zakończył karierę futbolisty, został trenerem. I to, że związał się jako szkoleniowiec ze zwycięskimi w finale mistrzostw 1938 roku Włochami, nie było przypadkiem. Trenował największe kluby w Italii: Romę, Genuę, Juventus, z którym zdobył scudetto…

Zmarł 20 czerwca 1993 roku w Genui.

Przez World Soccer Magazine został zaliczony do 100 najlepszych piłkarzy XX wieku.

Pamiętając więc o wielkim Puskásu, nie zapominajmy o György Sárosim. Przecież także wicemistrzu świata…

FreshMail.pl