Kto naprawdę zasługuje na miejsce wśród najlepszych polskich tenisistów w historii? Odpowiedź zależy nie tylko od liczby trofeów, ale także od poziomu rywalizacji, pozycji w rankingu, trwałości kariery i wpływu na rozwój dyscypliny. W tym zestawieniu porządkuję najważniejsze nazwiska, podaję konkretne osiągnięcia i pokazuję, co wyróżniało każdego z tych zawodników.
Najważniejsze postacie polskiego tenisa łączy sukces, charakter i przełamywanie barier
- Iga Świątek jest najbardziej utytułowaną polską tenisistką w singlu.
- Agnieszka Radwańska jako pierwsza Polka awansowała do finału Wielkiego Szlema w erze Open.
- Jadwiga Jędrzejowska należała do światowej czołówki już w latach 30. XX wieku.
- Wojciech Fibak pozostaje jednym z najwybitniejszych polskich singlistów i deblistów.
- Łukasz Kubot zdobył dwa wielkoszlemowe tytuły w grze podwójnej i był liderem rankingu deblowego.
- Hubert Hurkacz osiągnął najwyższy ranking singlowy w historii polskiego męskiego tenisa.
Kto naprawdę zasługuje na miejsce w ścisłej czołówce
Przy porównywaniu zawodników z różnych epok łatwo wpaść w pułapkę prostego liczenia trofeów. Dawniej kalendarz był krótszy, podróże trudniejsze, a tenis długo pozostawał sportem częściowo amatorskim. Dlatego patrzę na kilka elementów jednocześnie: tytuły wielkoszlemowe, najwyższy ranking, regularność, jakość rywali oraz znaczenie historyczne.
Nie da się uczciwie zestawić bezpośrednio zawodniczki z lat 30. z graczem rywalizującym w obecnym, niezwykle profesjonalnym tourze. Można jednak ocenić, jak mocno dana osoba wyprzedzała swoje czasy. Właśnie dlatego w takim rankingu obok Igi Świątek i Huberta Hurkacza muszą znaleźć się Jadwiga Jędrzejowska oraz Wojciech Fibak.
| Obszar oceny | Co pokazuje |
|---|---|
| Wielkie Szlemy | Czy zawodnik potrafił wygrywać najważniejsze turnieje |
| Ranking | Jak wysoko oceniał go świat w najlepszym momencie kariery |
| Długowieczność | Czy sukces był jednorazowym wydarzeniem, czy trwał przez lata |
| Wpływ na dyscyplinę | Czy dana postać otworzyła drogę kolejnym pokoleniom |
Takie kryteria prowadzą mnie do wniosku, że nie istnieje jedna absolutnie obiektywna kolejność. Można jednak wskazać grupę nazwisk, bez których historia polskiego tenisa byłaby niepełna.

Iga Świątek ustanowiła nowy punkt odniesienia
Jeżeli mierzyć wielkość liczbą najważniejszych sukcesów w singlu, Iga Świątek jest dziś pierwszym nazwiskiem tego zestawienia. Wygrała sześć turniejów Wielkiego Szlema: Roland Garros w latach 2020, 2022, 2023 i 2024, US Open w 2022 roku oraz Wimbledon w 2025 roku.
Do tego dołożyła 25 tytułów WTA i pozycję liderki światowego rankingu. Jej przewaga nie polega wyłącznie na wynikach. Świątek potrafi narzucić rywalce bardzo wysokie tempo, zmieniać kierunek uderzeń z dużą precyzją i długo utrzymywać intensywność, która dla wielu przeciwniczek staje się psychologicznym ciężarem.
Najbardziej imponuje mi połączenie agresji z dyscypliną taktyczną. Polka nie wygrywa wyłącznie siłą forhendu. Umie budować punkt, skracać wymiany, korzystać z returnu i reagować na zmianę nawierzchni. Jej seria 37 zwycięstw z rzędu w 2022 roku pokazała, że potrafi dominować nie tylko w pojedynczym turnieju, ale przez wiele tygodni.
Świątek jest też dowodem na to, jak ważna w tenisie stała się praca nad głową. Przy takiej presji sama technika nie wystarcza. Umiejętność wracania do planu po straconym gemie, tolerowanie gorszych fragmentów meczu i konsekwencja w codziennym treningu zrobiły różnicę większą niż efektowne zagrania.
Agnieszka Radwańska była mistrzynią inteligentnej gry
Agnieszka Radwańska nie zdobyła wielkoszlemowego tytułu w singlu, ale mimo to należy do absolutnej elity polskiego tenisa. Wygrała 20 turniejów WTA, osiągnęła drugie miejsce w rankingu i w 2012 roku dotarła do finału Wimbledonu. Trzy lata później jako pierwsza Polka triumfowała w turnieju WTA Finals, czyli zawodach kończących sezon z udziałem najlepszych tenisistek świata.
Jej styl trudno pomylić z kimkolwiek innym. Radwańska często wygrywała nie przez dominację fizyczną, lecz przez czytanie gry, zmianę rytmu i znakomite przewidywanie. Potrafiła odegrać piłkę z pozycji, z której większość zawodniczek próbowałaby tylko ratować wymianę.
W mojej ocenie jej największą siłą była ekonomia ruchu. Nie marnowała energii na niepotrzebne uderzenia, za to zmuszała przeciwniczki do podejmowania niewygodnych decyzji. To cenna lekcja także dla amatorów. Dobre ustawienie i wybór właściwego momentu często znaczą więcej niż najmocniejszy serwis.
Radwańska przez sześć kolejnych sezonów wygrywała co najmniej 40 meczów na poziomie WTA. Taka regularność pokazuje, że nie była jedynie efektowną specjalistką od pojedynczych spotkań. Jej kariera była długa, stabilna i zbudowana na powtarzalności, której wielu utalentowanym zawodnikom brakuje.
Jadwiga Jędrzejowska wyprzedziła swoją epokę
Jadwiga Jędrzejowska to postać, której nie wolno oceniać wyłącznie przez pryzmat współczesnych statystyk. W latach 30. XX wieku należała do światowej czołówki i jako pierwsza Polka awansowała do finału wielkoszlemowego turnieju singlowego. W 1937 roku zagrała w finałach Wimbledonu oraz mistrzostw Stanów Zjednoczonych, a w 1939 roku dotarła do decydującego meczu mistrzostw Francji.
W grze podwójnej zdobyła tytuł mistrzyni French Championships w 1939 roku. Był to czas, gdy polski tenis nie miał zaplecza porównywalnego z największymi potęgami, a zawodnicy często musieli sami organizować podróże, treningi i starty.
Jędrzejowska słynęła z mocnego forhendu i ofensywnego podejścia. Jej historia ma także wymiar psychologiczny. Musiała rywalizować w świecie, w którym Polka z Europy Środkowej nie była traktowana jako oczywista kandydatka do wielkich sukcesów. Mimo tego regularnie docierała do finałów najważniejszych imprez.
Dlatego umieściłbym ją bardzo wysoko w historycznej hierarchii. Nie miała takich możliwości treningowych jak współczesne gwiazdy, a mimo to walczyła o tytuły z najlepszymi na świecie. W jej przypadku sam kontekst epoki jest częścią osiągnięcia.
Męska strona historii ma kilku różnych bohaterów
Wśród polskich mężczyzn najtrudniej wskazać jednego bezdyskusyjnego lidera. Wojciech Fibak miał największe znaczenie w singlu, Hubert Hurkacz osiągnął najwyższy ranking, a Łukasz Kubot stworzył jedną z najlepszych karier deblowych w historii polskiego sportu.| Zawodnik | Najważniejsze osiągnięcia | Co go wyróżniało |
|---|---|---|
| Wojciech Fibak | 15 tytułów ATP, najwyżej 10. miejsce, 52 tytuły deblowe | Wszechstronność, technika i sukcesy w obu konkurencjach |
| Hubert Hurkacz | 6. miejsce ATP, dwa tytuły Masters 1000, półfinał Wimbledonu | Serwis, spokój i skuteczność na szybkich nawierzchniach |
| Łukasz Kubot | Lider rankingu deblowego, dwa tytuły Wielkiego Szlema | Gra przy siatce, komunikacja i odporność meczowa |
| Fyrstenberg i Matkowski | Finał US Open 2011, zwycięstwa w turniejach ATP | Jeden z najważniejszych polskich duetów deblowych |
Wojciech Fibak był pionierem nowoczesnego polskiego tenisa
Fibak osiągnął 10. miejsce w rankingu singlowym, wygrał 15 turniejów ATP i zdobył 52 tytuły w deblu. Jego największym deblowym sukcesem był triumf w Australian Open w 1978 roku. W czasach drewnianych rakiet i znacznie mniejszego zaplecza finansowego był zawodnikiem rozpoznawalnym na całym świecie.Jego znaczenie wykracza poza same wyniki. Fibak pokazał, że polski tenisista może regularnie rywalizować z najlepszymi, a nie tylko pojawiać się w głównej drabince turnieju. Był pomostem między dawnym tenisem a erą pełnego profesjonalizmu.
Hubert Hurkacz przesunął granicę w singlu
Hurkacz osiągnął najwyższe miejsce w rankingu ATP spośród polskich singlistów, docierając na 6. pozycję. Wygrał turniej Masters 1000 w Miami w 2021 roku oraz w Szanghaju w 2023 roku, a jego najważniejszym wynikiem wielkoszlemowym pozostaje półfinał Wimbledonu z 2021 roku.
Jego zwycięstwo nad Rogerem Federerem w tamtym turnieju miało dodatkową wagę, ponieważ zakończyło karierę Szwajcara na kortach Wimbledonu. Hurkacz pokazuje, jak wiele można zbudować na serwisie, cierpliwości i spokojnym reagowaniu na presję. Brakuje mu jeszcze wielkoszlemowego finału, dlatego jego miejsce w historycznym rankingu może się zmienić.
Przeczytaj również: Jessica Pegula - tenisistka, która wygrywa cierpliwością i spokojem
Łukasz Kubot udowodnił, że debel wymaga pełnego profesjonalizmu
Kubot był liderem rankingu deblowego i zdobył dwa tytuły Wielkiego Szlema: Australian Open w 2014 roku oraz Wimbledon w 2017 roku. W singlu najwyżej znalazł się na 41. miejscu, ale to gra podwójna przyniosła mu największą sławę.
W deblu sama technika nie wystarczy. Potrzebne są szybka komunikacja, zaufanie do partnera i zdolność natychmiastowego resetu po błędzie. Kubot miał te cechy w wyjątkowym stopniu. Jego kariera przypomina, że największy sukces nie zawsze musi przyjść w najbardziej medialnej konkurencji.
Nie można pominąć również duetu Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Panowie dotarli do finału US Open w 2011 roku, występowali w ATP Finals i przez lata należeli do światowej czołówki debla. W starszej generacji ważną postacią był Ignacy Tłoczyński, pierwszy Polak w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju singlowego.
Nie tylko wielkie nazwiska tworzą polską historię
Do szerszej czołówki należy zaliczyć także Magdę Linette, która osiągnęła 19. miejsce w rankingu WTA, wygrała trzy turnieje singlowe i dotarła do półfinału Australian Open w 2023 roku. Jej kariera jest przykładem długiej pracy bez gwałtownego, juniorskiego skoku na szczyt.
Ważne miejsce zajmują również Magdalena Fręch, Jerzy Janowicz oraz Kamil Majchrzak. Janowicz zagrał w półfinale Wimbledonu w 2013 roku i dotarł do finału turnieju Masters 1000 w Paryżu. Majchrzak w 2026 roku zdobył pierwszy tytuł ATP w ’s-Hertogenbosch, dołączając do Fibaka i Hurkacza jako trzeci polski triumfator turnieju singlowego na tym poziomie w erze Open.Nie umieszczałbym jeszcze tych zawodników wyżej od największych legend, ale ich osiągnięcia poszerzają obraz polskiego tenisa. Historia nie kończy się na zamkniętej liście, a kolejne sezony mogą zmienić proporcje między doświadczeniem, liczbą trofeów i znaczeniem dla reprezentacji.
Moja końcowa ocena jest więc następująca: Iga Świątek zajmuje pierwsze miejsce dzięki połączeniu wielkoszlemowych zwycięstw, dominacji i wieku, w którym osiągnęła te rezultaty. Za nią znajdują się Agnieszka Radwańska i Jadwiga Jędrzejowska, a wśród mężczyzn Fibak, Kubot i Hurkacz reprezentują trzy różne drogi na szczyt. Najciekawsze w polskim tenisie jest to, że każda z tych karier opierała się na innej przewadze: sile, sprycie, regularności, odporności albo umiejętności wyprzedzenia swojej epoki.