Starcie Anthony’ego Joshuy z Oleksandrem Usykiem było czymś więcej niż pojedynkiem dwóch mistrzów. To była konfrontacja siły i rozmiaru z szybkością, pracą nóg oraz ringową inteligencją. Poniżej analizuję obie walki, podaję wyniki, punktację, najważniejsze różnice taktyczne i wyjaśniam, dlaczego Ukrainiec dwukrotnie znalazł sposób na byłego mistrza świata.
Dwie walki, które zmieniły układ sił w wadze ciężkiej
- Oleksandr Usyk wygrał oba pojedynki z Anthonym Joshuą na punkty.
- Pierwsza walka odbyła się 25 września 2021 roku w Londynie.
- Rewanż rozegrano 20 sierpnia 2022 roku w Dżuddzie.
- Usyk odebrał Joshui pasy WBA Super, IBF, WBO i IBO.
- O wyniku decydowały przede wszystkim tempo, kąty ataku i praca nóg, a nie sama siła ciosu.

Pierwsza walka rozstrzygnęła się na punkty
Do pierwszego spotkania doszło na stadionie Tottenhamu w Londynie. Joshua był wtedy mistrzem i miał przewagę warunków fizycznych, doświadczenia w wadze ciężkiej oraz siły pojedynczego uderzenia. Usyk wszedł do tej kategorii jako były niekwestionowany czempion wagi cruiser, ale szybko udowodnił, że jego boks nie opiera się wyłącznie na szybkości.
| Element | Pierwsza walka | Rewanż |
|---|---|---|
| Data | 25 września 2021 | 20 sierpnia 2022 |
| Miejsce | Londyn | Dżudda |
| Wynik | Jednogłośna decyzja dla Usyka | Niepełna decyzja dla Usyka |
| Punktacja | 117-112, 116-112, 115-113 | 115-113 Joshua, 115-113 Usyk, 116-112 Usyk |
| Stawka | Pasy WBA Super, IBF, WBO i IBO | Obrona tytułów przez Usyka |
Usyk wygrał jednogłośnie po dwunastu rundach. Według danych CompuBox wyprowadził i trafił wystarczająco dużo ciosów, aby kontrolować większość walki, a w ostatniej rundzie celnie uderzył 29 razy. To był ważny sygnał. Joshua nie został zdominowany fizycznie, ale przegrał pojedynek na poziomie decyzji, tempa i czytelności akcji.
Największym błędem Brytyjczyka było to, że przez długie fragmenty próbował boksować z Usykiem niemal jak równy z równym na jego warunkach. Zamiast konsekwentnie skracać dystans, opierał się na pojedynczych akcjach i pozwalał rywalowi ustawiać się pod dogodnym kątem.
Dlaczego styl Usyka tak dobrze zadziałał
Usyk boksuje z odwrotnej pozycji, czyli jako mańkut. Dla klasycznie ustawionego Joshuy oznaczało to konieczność ciągłego pilnowania lewej ręki rywala, kierunku jego zejścia oraz położenia przedniej stopy. Taki detal może wyglądać niepozornie, ale w elicie często decyduje o tym, kto pierwszy znajduje się w korzystnej pozycji.
Ukrainiec nie stał długo przed przeciwnikiem. Po kombinacji od razu zmieniał miejsce, schodził na bok albo wykonywał krótki obrót. Dzięki temu Joshua rzadko miał okazję wyprowadzić prawy prosty w idealnym momencie. Częściej trafiał w rękawice, powietrze lub cel, który po chwili znajdował się już poza linią ciosu.
Praca nóg ważniejsza niż efektowne wymiany
Kiedy oglądam tę walkę ponownie, najbardziej zwraca uwagę nie liczba widowiskowych kombinacji, ale sposób zarządzania przestrzenią. Usyk stale zmuszał Joshuę do ponownego ustawiania się. Brytyjczyk musiał zaczynać akcje od nowa, a to odbierało mu energię i zmniejszało szanse na mocne, czyste trafienie.
Technicznie nazywa się to kontrolą dystansu. W praktyce chodzi o prostą rzecz: to Usyk decydował, kiedy walka była bliska, a kiedy znów stawała się pojedynkiem na nogi. Joshua miał większą siłę, lecz nie zawsze mógł ją wykorzystać.
Przeczytaj również: Najlepsi zawodnicy MMA w historii. Kto zasługuje na miano GOAT?
Jab, kąty i zmiana rytmu
Lewy prosty Usyka nie służył wyłącznie do zdobywania punktów. Był też narzędziem do zasłaniania obrazu, sprawdzania reakcji Joshuy i przygotowywania kolejnych uderzeń. Ukrainiec mieszał tempo, raz przyspieszał krótką serią, a chwilę później znikał z pola rażenia.
Joshua potrzebował stabilnego celu, aby budować presję. Usyk dawał mu go tylko na moment. Właśnie dlatego jego boks bywa tak frustrujący dla dużych, mocno bijących zawodników.
Rewanż pokazał, że Joshua potrafił wyciągnąć wnioski
W drugiej walce Brytyjczyk wyszedł z innym planem. Był bardziej zdecydowany, częściej atakował korpus i próbował spychać Usyka do lin. Nie chciał już wygrywać pojedynku samą techniką z dystansu. Szukał fizycznego kontaktu i momentów, w których przewaga masy mogła zacząć pracować na jego korzyść.
Ta korekta przyniosła efekt. Joshua miał lepsze fragmenty niż w pierwszym pojedynku i przez część rund wyglądał na zawodnika bardziej obecnego w walce. Nie oznaczało to jednak pełnej kontroli. Usyk nadal potrafił odbudować dystans, zmienić kąt i wrócić do własnego rytmu.
Rewanż zakończył się niepełną decyzją. Dwóch sędziów wskazało Usyka, jeden przyznał zwycięstwo Joshui. Taki werdykt dobrze oddaje charakter walki, która była bardziej wyrównana, ale w końcowych rundach Ukrainiec ponownie wykazał się większą regularnością.
Moim zdaniem Joshua zrobił w rewanżu kilka rzeczy poprawnie, lecz zbyt późno zaczął budować przewagę. W starciu z kimś tak aktywnym jak Usyk nie wystarczy wygrać kilku efektownych rund. Trzeba jeszcze utrzymać presję wtedy, gdy ciało i koncentracja zaczynają odmawiać posłuszeństwa.
Joshua kontra Usyk jako pojedynek dwóch modeli boksu
Nie lubię sprowadzać tej rywalizacji do prostego hasła „technika pokonała siłę”. To efektowne, ale niepełne. Joshua również był bardzo technicznym pięściarzem, a Usyk nie wygrał wyłącznie dzięki szybkości. O zwycięstwie decydowało lepsze połączenie kilku elementów.
| Anthony Joshua | Oleksandr Usyk |
|---|---|
| większa siła pojedynczego ciosu | większa aktywność i ruchliwość |
| mocny prawy prosty i ataki na korpus | lewa ręka, kąty i kombinacje |
| skuteczność przy stabilnym dystansie | skuteczność przy ciągłej zmianie pozycji |
| potrzeba ustawienia rywala do mocnej akcji | umiejętność odbierania rywalowi wygodnej pozycji |
Joshua był najgroźniejszy, gdy mógł spokojnie ustawić nogi, wyczuć rytm przeciwnika i wystrzelić mocny prawy. Usyk wygrywał wtedy, gdy nie pozwalał mu na żaden z tych etapów. Jego przewaga nie polegała na jednym magicznym ciosie, tylko na tym, że przez dwanaście rund zmuszał rywala do podejmowania niewygodnych decyzji.
To także dobra lekcja dla osób oglądających boks rekreacyjnie. Liczba mocnych uderzeń nie zawsze mówi, kto kontrolował pojedynek. Sędziowie oceniają również czystość trafień, skuteczność obrony, aktywność i sposób narzucania walki.
Psychologia odegrała większą rolę, niż widać w statystykach
Walka o mistrzostwo świata nie jest wyłącznie testem przygotowania fizycznego. Joshua musiał zmierzyć się z przeciwnikiem, którego trudno było zastraszyć, zatrzymać jednym ciosem i zmusić do walki w miejscu. Każda nieudana próba mogła podpowiadać mu, że jego podstawowy plan nie działa.
Usyk zachowywał spokój nawet wtedy, gdy przyjmował mocniejsze uderzenia. Nie próbował na siłę udowadniać, że jest silniejszym ciężkim. Zamiast tego wracał do ruchu, pracy na nogach i cierpliwego rozbierania obrony rywala.
W praktyce to właśnie odporność na frustrację często oddziela mistrza od świetnego zawodnika. Joshua miał momenty, w których mógł odwrócić losy walki, ale nie potrafił utrzymać jednej, konsekwentnej strategii przez pełne dwanaście rund. Usyk lepiej znosił chaos i szybciej wracał do swoich automatyzmów.
Nie oznacza to, że porażki Joshuy wynikały z braku charakteru. Przeciwnie, jego przygotowanie i odporność pozwoliły mu dotrwać do końca obu pojedynków. Różnica polegała na tym, że Usyk skuteczniej zamieniał presję psychiczną na konkretne decyzje w ringu.
Czy ta rywalizacja może mieć trzeci rozdział
W 2026 roku temat trzeciej walki nadal pojawia się w wypowiedziach zawodników i ludzi z ich otoczenia. Nie ma jednak potwierdzonego terminu ani oficjalnie zakontraktowanego pojedynku, dlatego traktowałbym trylogię jako możliwość, a nie zaplanowane wydarzenie.
Sportowo taki mecz miałby sens tylko wtedy, gdy Joshua wypracowałby sposób na ograniczenie ruchliwości Usyka bez nadmiernego zużywania energii. Samo zwiększenie agresji prawdopodobnie nie wystarczyłoby. Potrzebny byłby precyzyjny nacisk, ataki na korpus i lepsze zamykanie drogi ucieczki.
Usyk z kolei musiałby brać pod uwagę wiek, obciążenie kariery i rosnące ryzyko, że wieloletnia aktywność odbije się na szybkości reakcji. Dlatego nawet gdyby doszło do trzeciego pojedynku, nie byłaby to kopia wcześniejszych walk. Każdy kolejny rozdział zmieniałby się wraz z kondycją, motywacją i przygotowaniem obu pięściarzy.
Co zostaje po dwóch pojedynkach Joshuy z Usykiem
Najprostszy wniosek brzmi tak: Usyk wygrał oba starcia, bo lepiej kontrolował warunki walki. Joshua miał przewagę siły, gabarytów i potencjału nokautującego, lecz nie potrafił wystarczająco długo zmusić rywala do pozostania w zasięgu jego najlepszych ciosów.
Dla mnie to jedna z ciekawszych rywalizacji ostatnich lat właśnie dlatego, że nie sprowadza się do sensacyjnego nokautu. Pokazuje, jak dużo w wadze ciężkiej znaczą nogi, rytm, ustawienie i cierpliwość. Czasem zawodnik wygrywa nie dlatego, że zadaje najgłośniejsze ciosy, ale dlatego, że przez całą walkę sprawia, iż przeciwnik boksuje na jego zasadach.